wtorek, 25 maja 2010

Firma płaci mi 11 zł za każdy wykonany telefon !

Dzisiejszy wpis będzie dalszym rozwinięciem do statystyki. Miałem go napisać zaraz po zakończeniu kwietnia celem uzupełnienia pełnej statystyki z wykonywanej pracy jednak brakło mi czasu.
Z tego co obserwuję, bardzo wielu nowych agentów wręcz boi się wykonywania telefonów. Jest to syndrom "parzącej słuchawki". Jeśli na czele zespołu stoi kumaty kierownik motywator to nie jest źle, niestety w większości przypadków Agent zdany jest sam na siebie. Jest to pierwszy i chyba najważniejszy etap w destrukcji Agenta Ubezpieczeniowego. Zaczyna wymigiwać się od dzwonienia, zawsze ma coś innego do roboty. Zrobi wszystko aby uniknąć telefonowania. Jest to pierwszy krok, który zapewne skłoni go do opuszczenia tej branży.
Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest aby firma ubezpieczeniowa płaciła Nam za każdy wykonany telefon. Bez względu na to czy umówimy spotkanie czy usłyszymy po drugiej stronie słuchawki: "Nie, dziękuję". Jest to bardzo motywujące i co najważniejsze każda firma ubezpieczeniowa to robi - płaci Tobie za każdy wykonany telefon!

Jak wspomniałem w tytule tego wpisu, moja firma, w której pracuje, płaci mi 11zł za każdy wykonany telefon. Tytuł może dość przewrotny bo oczywiście nie płaci mi "fizycznie" za samo dzwonienie jednak prowadzę również statystykę z zysku na każdy wykonany telefon i wiem, że każda rozmowa z drugą osobą przez telefon przynosi mi przychód w wysokości 11zł.
Działa to w bardzo prosty sposób. Po pierwszym miesiącu pracy wiemy, że zarobiliśmy np 2200zł z samych prowizji (pomijane są tutaj wszelkie stałe dodatki) - interesuje Nas sama czysta prowizja. Wiemy również ile wykonaliśmy telefonów. Poprzez wykonane telefony mam na myśli rozmowę czyli zarówno umówienie się na spotkanie jak i odmowa potencjalnego klienta. pomijane są tutaj tylko telefony, których nikt nie odebrał.
Następnym krokiem jest działanie matematyczne: prowizja dzielona przez ilość wykonanych telefonów czyli w tym wypadku 2200zł / 200 telefonów = 11zł za każdy wykonany telefon!
I to właśnie z takiego prostego działania wiem, że mój każdy wykonany telefon to zarobek 11zł. Jest to chyba najbardziej motywujące do tego aby nie unikać dzwonienia. Jak do tej pory nie poznałem lepszego motywatora do dzwonienia. Polecam każdemu kto ma problemy z dzwonieniem. Jeśli przestawisz się na taki tok rozumowania sukces masz gwarantowany!
Wystarczy, że w słuchawce telefonu usłyszysz od potencjalnego Klienta - "Nie, dziękuję..." i z uśmiechem na twarzy również dziękujesz za rozmowę i w swoim notesiku odnotowujesz  11zł zysku. Czyż takie rozmowy telefoniczne nie przynoszą radości? Zachęcam każdego do stworzenia takiej statystyki.

10 komentarzy:

  1. bzdura, pieniądze to pieniądze. Przeliczanie ma tylko przekonać do tego zawodu, który należy do cięższych. Oczywiście jeśli przetrwa sie trudne czasy to zyski są wymierne a praca sprawia satysfakcję. Początki są trudne i najczęściej wymagane jest dofinansowanie jak przy prowadzeniu każdej działalności. Mówienie, że się zarabia (hipotetycznie ) jest bzdurą bo zachęca się do pracy ludzi bez zabezpieczenia finansowego , którzy po pewnym czasie dosgtają czkawki. kiedy byłem rekrutowany manager mi mówił , że będę zarabiał min 3000 zł miesięcznie, co dla mnie oznaczało nie mniej a być może więcej. Wszytko na początku polegało na takim przeliczaniu i wmawianiu że zyski będą. Oczywiście poinformowałem managera że pracuje na etacie i ta prace traktuje jako dodatkową lecz mimo wszystko zachęcał mnie do rezygnacji z etatu i przejście do firmy ubezpieczeniowej na prowizję. Wszystko było pokręcone, niesprecyzowane , niekonkretne , udawane. Wszyscy agenci praktycznie mieli problemy w domu, albo rozwody, albo byli sami. Wielu było niezadowolonych i przekonanych że nie ma pracy i nic lepszego ich nie spotka poza firmą ubezpieczeniową. Ja przyznaje , że ekipa mi pasowała i ludzie również, jednak byli oni bardzo zmanipulowani i przekonani do racji swych przełożonych. Znam agentów ustawionych w zyciu ale nie dzięku managerowi z grupy tylko swoim znajomym, którzy ciągle nakręcają im pracę. Generalnie chodzi o to , że trzeba nakręcac ludzi bo zwerbują swoich znajomych przynajmniej na ofe, manager zgarnie z tego kasę i odda cześc jesli tego dopilnujesz, w najgorszym razie odejdzie. Manager w ten sposob nic nie traci bo kase ma, sprzedaz tez, a czesc i tak zostanie i bedzie dalej pracowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Menagerowie to temat rzeka:) Widziałem wielu, strasznie schematyczni ludzie, na początku uśmiechają się, obiecują złote góry, a potem jest jak jest:) Osobom, które zastanawiają się nad zabawą w ubezpieczenia, radzę z dystansem podchodzić do obietnic dotyczących tej super pracy, a w szczególności do wysokich zarobków. W tej branży funkcjonuje ciągła rotacja i bynajmniej nie dlatego, że ludziom nie chce się pracować (prawda jest taka, że jest to zawód, który najłatwiej zdobyć, bylebyś miał średnie i był niekarany). Po prostu to na prawdę ciężki kawał chleba, tym bardziej, że agent jest na DG, firma niewiele mu daje, a za wszelkie błędy on sam odpowiada.
      Jeśli ktoś pracuje na umowę o pracę i zarabia 2000 netto, to poważnie powinien się zastanowić czy warto podejmować pracę agenta na DG. Agent jest obarczony dosłownie wszelkimi kosztami: zus, podatek, telefon, dojazd do klienta (tu trzeba wliczyć nieproduktywne spotkania) trzeba tez wliczyć w to okres bezproduktywny ze względu na ewentualną chorobę/wypadek. Brak płatnego urlopu i zero jakichkolwiek przywilejów wynikających z normalnej umowy o pracę. Na prawdę warto przekalkulować ile trzeba zarobić brutto na DG by te wszystkie koszty pokryć i mieć realnie więcej niż 2000zł na umowie o pracę...

      Usuń
  2. Czyli nie placa ci za kazdy telefon tylko w taki sposob ci to przedstawili jak nie zrobisz produkcji nie dostaniesz anio zlotowki za wykonane telefony niektore firmy finansowe przedstawiaja to jako stata pensja jezeli zrobi sie plan sprzedazowy :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie płaci (tak fizycznie). Przesłanie tego wpisu to motywacja do dzwonienia. Innymi słowy do kontaktu z potencjalnym Klientem :-)

      Usuń
  3. Znajac zycie starasz sie tym postem naganiac sobie ludzi do struktury ale ludzie z branzy znaja takie zagrywki pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tworzyłem nigdy struktury, więc i ludzi "naganiać" nie musiałem :-)

      Usuń
  4. Dobry wynik 11 zł na telefon, który czasami może trwać 5 min a drugi 20 min. Jednak jest to wynik za 1 miesiąc, drugi może być znacznie gorszy i wyjść 2 zł za telefon.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja ten tekst postrzegam jako wartościową poradę dla tych którzy mają problemy z przekonaniem się do normalnej pracy jaką jest dzwonienie do klientów. Na każdym poziomie, czy B2C, czy B2B, jeżeli trzeba to zadanie wykonać... to po prostu trzeba to zrobić.

    Dodałem link to tego tekstu w moim zestawieniu:
    50 sposobów na zdobywanie klientów przez agentów ubezpieczeniowych
    http://marketingdla.pl/50-porad-dla-agenta-ubezpieczeniowego/

    Pozdrawiam serdecznie
    Marcin Kowalik

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłem agentem,szefem zespołu,dyrektorem oddziału,okręgu i wiceprezesem w dwóch tow.ubezpieczeniowych,członkiem rady nadzorczej. Trudno jest mi zatem wcisnąć kit o tym ,że praca agenta jest OK.Praca ta nie jest dla każdego.Rotacja agentów jest ogromna.Inną pozycję w tow.ubezpieczeniowym ma agent majątkowy a inną życiowy.
    Wynika to z tego ,że w ubezpieczeniach na życie klient z chwilą podpisania polisy jest klientem towarzystwa,chociażby dlatego ,że umowa podpisana jest na długi okres czasu i to chociażby ,że korespondencję z klientem prowadzi towarzystwo.Rola agenta dla takiej polisy maleje z upływem czasu.Towarzystwo zdaje sobie sprawę z tego ,że trudno jest agentowi "przenieść" klienta do innego towarzystwa.zatem najważniejsza funkcja agenta ,to dostarczyć klienta.Klient zostaje nawet,gdy agent odchodzi. Inaczej jest w majątku.Tam klient należy raczej do agenta ,bo umowa jest roczna i agent może"przenieść" klienta do innego towarzystwa np. z uwagi na składkę,zakres odpowiedzialności tow.itd.
    Po reformie rynku ubezpieczeniowego w 1995r zaczęły się problemy agentów. Niestety,a szczególnie w "życiówce" po wejściu na polski rynek zachodnich tow.ubezpieczeniowych,agenci zaczęli być traktowani bardzo przedmiotowo i trwa to do tego czasu.Agent prowadzi własną DG ,a towarzystwa narzucają wiele obowiązków w tym wydajności i niestety nie wiele od siebie z wyjątkiem szkoleń i konkursów no i czasami wycieczki.A podstawowym obowiązkiem pracodawcy/tow.ubezp./ wobec agenta powinno być podstawowe zabezpieczenie socjalne ,by w sytuacji kiedy jest gorszy okres miał on z czego opłacić czynsz i daniny publiczne.Niestety nie dostrzegam "światełka w tunelu".

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe tezy postawiliście, podoba mi się !

    OdpowiedzUsuń